sobota, 17 maja 2014

Rozdział 2

[Frank]
Mój budzik krzyczał do mnie, że mam wstawać już chyba dobre 10 minut. Nie trzeba było się kłaść tak późno Frank. Nie będzie za fajnie jak zaśniesz na lekcji w pierwszym dniu w nowej szkole. Tak, dziś idę do nowej szkoły mam nadzieję że poznam kogoś fajnego.  Szybko wstałem z ciepłego łóżka i pobiegłem do łazienki. Musiałem się śpieszyć, bo byłem już spóźniony. Wziąłem szybki prysznic ubrałem się i zbiegłem po schodach o mało się przy tym nie zabijając. Gdy przekroczyłem próg kuchni zobaczyłem moją mamę robiącą śniadanie i tatę czytającego gazetę. W pomieszczeniu pachniało naleśnikami i kawą.
-Frank mówiłam ci żebyś nie siedział tak długo, bo się spóźnisz –powiedziała mama odrywając się od smarowania kromki chleba masłem

-Tak wiem, mój błąd- Rzeczywiście mogłem się tym spóźnieniem na samym początku z kreślić u nauczyciela… chemii lub biologii już nie pamiętam co było pierwsze na planie który wczoraj wręczyła mi moja mama pamiętam tylko że pierwsza lekcja ma się odbywać w Sali nr 119
-Synu poczekaj chwilę na mnie to cię odwiozę  i tak jesteś już spóźniony – Powiedział po dłuższej chwili ciszy tata
-Nie dzięki. Chciałem się trochę przejść w końcu jeszcze za dobrze nie znam okolicy- tata już się nie odezwał pomachał tylko głową na znak że rozumie. Ubrałem moje czarne trampki i zarzuciłem na ramiona moją czarna skurzaną kurtkę.
-Będę około 15 Paa- nie zdążyłem usłyszeć odpowiedzi ponieważ zatrzasnąłem za sobą drzwi i ruszyłem do przodu. Moją twarz od razu otulił nie przyjemny chłód a po plecach przeszedł mi dreszcz. Wcisnąłem ręce w kieszenie moich czarnych rurek i ruszyłem w drogę do szkoły. Już byłem spóźniony na szczęście do szkoły  miałem 15 minut drogi. Gdy pokonałem dystans dzielący mój dom i szkołę. Nie pewnie wkroczyłem do żółtego budynku. A więc Frank teraz się musisz skupić. W której ja klasie ja miałem mieć pierwszą lekcje w 109? Już wiem 119 ! No dobra to teraz będzie trochę gorzej no, bo gdzie ona do cholery jest?! Zapytał bym się kogoś o drogę lecz korytarze były już puste wszyscy grzecznie siedzieli na lekcjach tylko ja taki frajer muszę szukać klasy. Na szczęście po kilku minutowych poszukiwaniach znalazłem. Tak jak mi się wydawało to jest klasa od chemii. Zapukałem nie śmiało, gdy usłyszałem nie wyraźne proszę pociągnąłem za klamkę i wszedłem do klasy. Ludzie na mój widok ucichli i zwrócili wzrok na mnie. Poczułem się trochę nie komfortowo. Podszedłem do biurka, za którym siedziała ładna i młoda blondynka, która się do mnie uśmiechała.
-Dzień dobry przepraszam za spóźnienie ale trochę się zgubiłem-wydukałem zachrypniętym głosem- Nazywam się Frank Iero i jestem nowym uczniem- zmusiłem się do uśmiechu
-Cześć Frank, że to twój pierwszy dzień to wybaczę ci to spóźnienie- Powiedziała blondynka po czym wstała
-Dzieci oto nasz nowy uczeń ma na imię Frank i od dziś będzie z wami chodził do klasy-uczniowie jeszcze bardziej się na mnie gapili a ja czułem się jak jakieś zwierzę w cyrku
-Zajmij jakieś wolne miejsce- powiedziała i nie przejmując się mną zaczęła pisać coś w dzienniku. Rozejrzałem się po całej klasie. Była 2 wolne miejsca obok jakiejś wytapetowanej  dziewczyny i blond włosach i kusych ciuchach i obok dziewczyny w kruczo czarnych włosach. Nie zastanawiałem się długo i ruszyłem w stronę ciemnowłosej. Chyba trochę się zdziwiła że chce z nią usiąść szybko posłałem jej mój najlepszy uśmiech filmowej gwiazdy. Odwróciła wzrok i zaczęła pisać coś w czarnym i potężnym zeszycie wątpię że był od chemii.
-Hej, czy to miejsce jest wolne ? –powiedziałem na co dziewczyna zamruczała coś pod nosem uznałem to za zgodę. Usiadłem a wręcz opadłem na drewniane krzesło. Wyjąłem książki od chemii i starałem się słuchać blondynki, która mówiła do nas jakimiś szyframi. Taaa nie jestem za dobry z chemii. Nie mogłem się skupić na lekcji. Bo moja sąsiadka z ławki nie zwykle mnie intrygowała była taka tajemnicza. Chciał bym zamienić z nią chociażby kilka zdani. Frank nie bądź ciota! Pogadaj z nią ! Tak!
-Emm Cześć mam na imię Frank a ty?- Dziewczyna nawet nie drgnęła przecież nie mogła tego nie usłyszeć powiedziałem to dosyć głośno
-A więc nie chcesz ze mną rozmawiać?-znowu zero reakcji… Dziwne. Wyciągnąłem nogi pod ławką i założyłem ręce na klatkę piersiową. W jednej chwili obróciła się do mnie dziewczyna, która zajmowała miejsce przed nami. Miała jasno brązowe włosy i kolczyk w nosie.
-Hej mam na imię Alex-Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie uwodzicielsko
-Frank-  Gdy zobaczyłem koszulkę brunetki z logiem nirvany pomyślałem dobry masz gust Alex
 – Słuchasz nirvany ?- Zapytałem trochę nie pewnie
- Nie czemu tak sądzisz? – Boże dziewczyno przecież masz na sobie ich koszulkę. Pusta laska. Może i trochę przesadzałem ale miałem fioła na punkcie muzyki. Pomachałem przecząco głową dając jej znać, że wcześniejszy temat jest już nie ważny.
-Sory że tak cię zagaduje ale usłyszałam że chcesz pogadać ze swoją sąsiadką z ławki. Ona się do nikogo nie odzywa jest po prostu dziwakiem. Powiedziała te słowa chyba trochę za głośno, bo kilka osób z klasy się zaśmiało. Spojrzałem na czarnowłosą która nawet nie drgnęła. Szybko przeniosłem morderczy wzrok na Alex. Ta tylko prychnęła pod nosem i odwróciła się do swojej ławki. W tej chwili zrozumiałem, że ten rok szkolny nie będzie tak przeciętny jak myślałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz